https://walenschool.com/backoffice/user/home
Magiczne kawusie, afazja biznesowa i miłość do "networku". O erotomankach w świecie MLM
Świat Marketingu Wielopoziomowego (MLM) to przedziwna kraina. Z jednej strony mamy wizję finansowej wolności, pasywnego dochodu i "bycia własnym szefem". Z drugiej – specyficzną kulturę, w której granice między pracą, przyjaźnią, relacją damsko-męską a flirtem zacierają się szybciej niż mały druk w umowie.
Dzisiaj przyjrzymy się niezwykle barwnemu (i czasem niebezpiecznemu) zjawisku: erotomankom MLM. Kobiety te uczyniły z uwodzenia i erotycznej manipulacji swoje główne narzędzie sprzedażowe. Jak działają, czym się wyróżniają i dlaczego ich strategia działa… aż do czasu?
1. Profil psychologiczny: Flirt jako KPI
Erotomanka w MLM to nie po prostu sympatyczna dziewczyna z sąsiedztwa sprzedająca olejki eteryczne. To mistrzyni budowania relacji opartych na podtekstach. Jej sekretnym orężem nie jest unikalny plan marketingowy czy cudowny skład suplementu, ale obietnica bliskości.
Social media jako wybieg: Jej profil nie wygląda jak strona biznesowa. To przemyślana galeria zdjęć z głębokimi dekoltami, spojrzeniami spode łba i podpisami typu: "Dziś wyjątkowo gorący dzień na budowanie struktury… Kto ma ochotę na prywatną prezentację?".
Mężczyźni jako główny target: Chociaż MLM-y stoją zazwyczaj kobietami, erotomanka rekrutuje głównie mężczyzn. Dlaczego? Bo przestraszony wizją utraty szansy u atrakcyjnej kobiety facet kupi pakiet startowy za 3000 zł, zanim zdąży zapytać, na czym w zasadzie polega ten biznes.
2. Lejek sprzedażowy przez serce (i nie tylko)
Jak wygląda "customer journey" u naszej bohaterki? To majstersztyk psychologiczny:
Zaczepka na "kawusię": Wiadomość na Messengerze czy LinkedInie nie brzmi jak spam biznesowy. To raczej: "Cześć przystojniaku, widzę, że masz świetną energię. Musimy zjeść razem lunch".
Budowanie iluzji wyjątkowości: Podczas spotkania nie mówi tylko o biznesie. Dotyka dłoni, poprawia włosy, głośno się śmieje z każdego (nawet najsłabszego) żartu. Rozmówca czuje się jak milion dolarów.
Domknięcie sprzedaży (tzw. "Close": "Jeśli wejdziesz do mojej pierwszej linii, będziemy pracować bardzo, bardzo blisko...". I bum! Umowa podpisana, pakiet kupiony.
Warto wiedzieć: W tym układzie produkt jest tylko tłem. Klient nie kupuje szamponu czy kwasów omega-3 – kupuje uwagę i czas atrakcyjnej kobiety.
3. Druga strona medalu: Kiedy czar pryska
Choć ta strategia bywa zabójczo skuteczna na krótką metę, ma swoje poważne wadliwe strony:
Płonące mosty: Mężczyźni, którzy zorientują się, że byli tylko "punktami kwalifikacyjnymi" do awansu w strukturze, czują się oszukani. Zamiast wiernych partnerów biznesowych erotomanka zyskuje wrogów.
Brak realnej struktury: Liderzy w MLM wiedzą, że biznes stoi duplicacją (powtarzalnością). Problem polega na tym, że nowo zrekrutowani faceci nie chcą sprzedawać produktów dalej – oni chcą po prostu spędzać czas ze swoją "sponsorce". Kiedy okazuje się, że kolacji przy świecach nie będzie, ich zaangażowanie spada do zera.
Etykieta wewnątrz firmy: Inne kobiety w strukturze szybko wyłapują ten styl działania. Zamiast autorytetu, erotomanka często spotyka się z ostracyzmem i plotkami.
Słowo na niedzielę (i do przemyślenia)
Flirt i charyzma od zawsze były częścią handlu – nie ma w tym nic nowego. Jednak w świecie MLM, gdzie relacje są walutą, mylenie intymności z biznesem bywa ślepą uliczką.
Erotomanki w MLM to fascynujący dowód na to, jak daleko potrafimy się posunąć, wykorzystując najstarsze ludzkie instynktowności do realizacji celów w Excelu. Pytanie tylko: czy warto budować "finansową wolność" na fundamencie złudzeń?
A Ty? Dostałeś kiedyś zaproszenie na "biznesową kawę", które wyglądało podejrzanie jak randka? Daj znać w komentarzu! https://www.youtube.com/watch?v=D9UuSQkpxlE